Sir Alex Ferguson rozumiał, że młody Ronaldo potrzebuje w wielkim klubie nie tylko dyscypliny, ale też ochrony i zaufania.

Cristiano Ronaldo od początku pobytu w Manchesterze United trafił pod opiekę człowieka, który potrafił połączyć twardą rękę z wyjątkową empatią. Sir Alex Ferguson rozumiał, że młody Portugalczyk potrzebuje w wielkim klubie nie tylko dyscypliny, ale też ochrony i zaufania. Szkot dawał mu wolne, pozwalał odpocząć psychicznie, zdejmował z niego część obowiązków taktycznych, by mógł skupić się na tym, co robił najlepiej. W szatni było jasne, że relacja Ronaldo z menedżerem jest szczególna.

Sam Cristiano mówił o tym wprost:

– Ferguson ma dwa różne oblicza i oba pomogły mi zostać piłkarzem, którym jestem dzisiaj – przyznał Cristiano. – Uczyłem się od niego każdego dnia z pełną świadomością, że mogę robić postępy w nieskończoność, że zawsze będzie mógł mi przekazać coś nowego. Każda rada, którą od niego otrzymałem, uczyniła mnie lepszym człowiekiem. Odkąd zjawiłem się w Manchesterze, był dla mnie niczym ojciec. Powiedzieć, że go szanuję, to za mało. Czuję do niego to samo, co syn czuje do ojca.

Ferguson potrafił też bronić Ronaldo w najtrudniejszych momentach, o czym wspomniał Phil Neville:

– Sir Alex sporo rozmawia ze swoimi piłkarzami. Gdy ogląda się nagrania, na których Ferguson rozmawia z Ronaldo, to widać wyraźnie, że zawsze otacza go ramieniem. W zamian Cristiano oddał mu „serce i duszę” (to jego własne słowa), dzień w dzień wykazywał się stuprocentowym zaangażowaniem.

Portugalczyk wiedział, że w Fergusonie miał wsparcie, jakiego wcześniej nie doświadczył. Śmierć ojca sprawiła, że 20-letni wówczas Portugalczyk szukał autorytetów, a szkocki menedżer wypełnił tę lukę niemal idealnie. Ich relacja nie była wolna od napięć, ale opierała się na szczerości i wzajemnym szacunku. To właśnie pod wodzą Fergusona Ronaldo dorósł, zrozumiał na czym polega odpowiedzialność lidera i nauczył się, że talent musi iść w parze z harówką.

Cristiano mógł też sobie pozwolić w relacjach ze Szkotem na znacznie więcej niż pozostali piłkarze United, co dobitnie pokazała sytuacja z meczu przeciwko Młotom:

„Ferguson zostawił Ronaldo na ławce w pozbawionym znaczenia meczu z West Hamem. Zawodnik z wymuszonym uśmiechem na twarzy zapytał menedżera, czy słyszał najnowszą przyśpiewkę kibiców na swój temat. Fergie znał tę, którą było słychać zazwyczaj:

– Gra z prawej strony, gra z lewej strony, Ronaldo, magik urodzony.

Nowa stanowiła wariację na temat starej:

– Gra na ławce, gra na ławce.

Sir Alex wybuchł śmiechem.

Nikt nie śmiał odzywać się w ten sposób do Fergusona, a już zwłaszcza nowy nabytek.

Pewnego razu genialnie zaczaił się na menedżera – wspomina John O’Shea. – To było jakoś przed meczem. Chował się pod stołem zabiegowym, jeśli dobrze pamiętam. Często robił taki numer z piłką, że toczył ją w kierunku danej osoby, aby ta ruszyła do piłki, i naraz zatrzymywał ją nogą lub ręką. Miał kawałek taśmy klejącej, dzięki któremu mógł ją posłać w stronę menedżera po pewnym konkretnym torze. Oczywiście Ferguson ruszył w stronę futbolówki, żeby ją zatrzymać. W ostatniej chwili Cristiano wyskoczył spod stołu zabiegowego i odzyskał piłkę, a menedżer mało co nie upadł. Wszyscy dosłownie wybuchnęli śmiechem, a to nie był odosobniony przypadek, takie rzeczy zdarzały się często. Tamta sytuacja zapadła nam w pamięć, bo menedżer naprawdę się wtedy wkurzył, dopiero po kilku minutach dotarło do niego, że to tylko dla zgrywy”.

Sir Alex Ferguson, który dziś obchodzi 84. urodziny, to postać fundamentalna dla sukcesów Manchesteru United w latach 90. i nowym tysiącleciu, a także dla rozwoju CR7.

Bez sir Alexa Fergusona Cristiano Ronaldo nie stałby się legendą.

Wszystkiego najlepszego, „Fergie”.

Tekst powstał na podstawie książki sportowej „Cristiano Ronaldo. Biografia”, która ukazała się w serii SQN Originals, posiada barwione brzegi i jest dostępna w księgarni internetowej www.labotiga.pl