Po strzelonym golu w lipcu 2010 roku na wagę Pucharu Świata dla Hiszpanii Andrés Iniesta stał się głównym faworytem dziennikarzy do zdobycia Złotej Piłki

Po strzelonym golu w lipcu 2010 roku na wagę Pucharu Świata dla Hiszpanii Andrés Iniesta stał się głównym faworytem dziennikarzy do zdobycia Złotej Piłki. Na Półwyspie Iberyjskim mówiono także, że jeśli Iniesta nie zostanie laureatem tej nagrody to powinien ją otrzymać Xavi za wszystko, co osiągnął w futbolu. Podkreślał to nawet Michel Platini, ówczesny prezydent UEFA. Mało kto stawiał wtedy na Leo Messiego, a jednak to on 11 stycznia 2011 roku otrzymał Złotą Piłkę, o czym wspomniał Guillem Balagué w książce sportowej o piłce nożnej i piłkarzu „Messi. Biografia”:

„Na kilka godzin przez galą delegacja Barcelony spotkała się w lobby hotelu, w którym mieszkała. Jej członkowie planowali wspólne udać się do Palace of Congress, gdzie miała się odbyć uroczystość. Niestety, nie było Leo. Szukali go wszędzie.

– Niech ktoś idzie do jego pokoju – zarządził Laporta.

Tam go znaleźli. Siedział na łóżku i kończył mecz na PlayStation z braćmi Rodrigo i Matíasem. Wszyscy zaczęli w pośpiechu wiązać muchy, ale nie umieli tego zrobić. Na ratunek musiał im pospieszyć Jorge.

10 stycznia 2011 Messi został laureatem pierwszego w historii konkursu na Złotą Piłkę FIFA, która stanowiła połączenie dwóch dotychczasowych nagród. W tej nowej formule wyboru dokonuje gremium liczące 450 osób, złożone z trenerów reprezentacji, ich kapitanów i dziennikarzy. W owym roku w szranki stanęło trzech przedstawicieli Blaugrany, co stanowiło ukoronowanie tego, co Barcelona i La Masía zrobiły na rzecz futbolu. W tym samym roku reprezentacja narodowa Hiszpanii po raz pierwszy w historii wywalczyła mistrzostwo świata.

Leo nie spodziewał się, że wróci do domu z nagrodą. Nikt na niego nie stawiał. Prawdopodobnie właśnie dlatego niemal zapomniał zabrać z domu czarnego smokingu Dolce & Gabbana oraz muchy. Na ceremonię Leo zaprosił rodziców i siostrę oraz wujostwo i kuzyna. W jedenastce roku znalazło się siedmiu zawodników Barcelony, na miejscu stawił się także nominowany do nagrody na trenera roku Pep Guardiola. Ostatecznie wyróżnienie to otrzymał jednak Mourinho, który wygrał Ligę Mistrzów z Interem.

(…)

Ogłoszenie zwycięzcy przypadło w udziale Guardioli.

– Zwycięzcą zostaje… aj aj aj – powiedział trener, a potem odczytał nazwisko Leo Messiego. Świta towarzysząca Leo dostrzegła na twarzy Pepa pewien chłód. Bliscy Messiego nie do końca potrafili się z tym pogodzić. Wygrał ten, co zwykle, ponieważ był najlepszy. Rozważania nad atutami piłkarskimi Xaviego i Iniesty nigdy nie wyszły poza sferę dyskusji. Gdy przyszło do głosowania, ktoś musiał zatriumfować. Większość wskazała najlepszego.

Leo musiał improwizować wystąpienie. Stanął na podwyższeniu, pochylił się i zaczął dość nerwowo:

– Dobry wieczór! Dziękuję wszystkim za brawa… hm… Prawdę powiedziawszy, nie spodziewałem się dzisiaj wygrać. Wystarczyło, że pojawiłem się tutaj w towarzystwie dwóch moich partnerów z drużyny, ale kolejne zwycięstwo w tym plebiscycie… To dla mnie szczególny dzień. Chciałbym się podzielić tym sukcesem i podziękować moim kolegom, ponieważ bez nich nie znalazłbym się tu dzisiaj. Chciałbym podzielić się nim z moimi najbliższymi, którzy zawsze mnie wspierali i zawsze stali u mego boku. Chciałbym podzielić się nim ze wszystkimi kibicami Barcelony i wszystkimi Argentyńczykami. Bardzo wam wszystkim dziękuję.

Pomimo pewnych kontrowersji, które pojawiły się, gdy Pep wyczytał nazwisko Leo, w drodze powrotnej można było odnieść wrażenie, że cała trójka zbliżyła się do siebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Iniesta wiedział, że taka szansa drugi raz się nie powtórzy. ‘La Gazzetta dello Sport’ ogłosiła go już nawet zwycięzcą. Był lekko rozczarowany, ale nigdy nie ukrywał swojego podziwu dla Messiego.

– Każdy ma prawo do własnego zdania. Nigdy nie miałem problemu z tamtą decyzją, naprawdę – mówi Iniesta. – Byliśmy zachwyceni, że mogliśmy towarzyszyć mu, gdy odbierał drugą Złotą Piłkę. Uważam, że należy docenić również samą nominację do nagrody, choćby z uwagi na to, jak trudno na coś takiego zapracować. Mieliśmy poczucie, że ludzie nas doceniają i szanują. Cała nasza trójka wiedziała, że tak naprawdę liczy się zespół. Pojechaliśmy tam jako konkretni piłkarze, ale to był nasz wspólny sukces, co do tego nie mieliśmy żadnych wątpliwości.

Xavi niczego nie oczekiwał. W prywatnej rozmowie przyznał nawet, że wiedział, że Leo zdobędzie nagrodę – był po prostu najlepszy. Kataloński środkowy pomocnik nie wierzył nawet, że zostanie nominowany do nagrody, nigdy zresztą mu na nich jakoś specjalnie nie zależało. Bardziej interesowało go, czy w tym sezonie będzie wysyp bolets (grzybów).

– Cokolwiek by się tam wydarzyło, byłbym zaskoczony – mówi Xavi. – Wygrał Leo, moim zdaniem zasłużenie. To wyjątkowy piłkarz. Odnieśliśmy wspólnie historyczny sukces. Zatriumfował styl gry Barcelony i nasz system szkolenia młodzieży. To najbardziej mnie cieszyło.

(…)

W szatni Barcelony zadawano sobie pytanie, na które pewnie nigdy nie poznamy odpowiedzi: co by się stało, gdyby nagrodę otrzymał Xavi lub Iniesta?

Piłkarze byli gotowi zaopiekować się Leo w takiej sytuacji, ostatecznie jednak nie musieli tego robić. Messiemu nie spodobały się reakcje hiszpańskiej prasy, która czepiała się FIFA, UEFA i całej reszty piłkarskiego świata za tak niesprawiedliwy werdykt.

‘La Gaceta’ zdecydowała się na tytuł: »Ta piłka nie jest ze złota«.

‘ABC’ donosiła: »FIFA znieważa mistrzów świata«, a w ‘La Stampie’ napisano, że piłka nożna się pogubiła: »W ważnych turniejach [Messi] niczego nie wygrał«.

Właśnie w takiej rzeczywistości obudził się Leo na drugi dzień po ceremonii. Tamtego popołudnia zawodnicy Barcelony wznowili treningi. ‘Pchła’ miał poczucie, że musi coś udowodnić całemu piłkarskiemu światu. Podawano w wątpliwość jego pozycję. Pep Guardiola pamięta tamten trening do dziś.

– Na treningu był gigantem, grał w absolutnie niewiarygodny sposób – wspomina Txiki Begiristain. – Pep powiedział mi wtedy: »Jasna cholera, szkoda, że go nie widziałeś«.

Tamtego dnia piłkarze grali mecze sześciu na sześciu. Messi zdobywał najróżniejsze bramki, łącznie trafił pięć razy. Dryblował, strzelał, parł naprzód, asystował, biegał najwięcej ze wszystkich. Właśnie dlatego dostał Złotą Piłkę. Potem wziął prysznic i poszedł do domu.

Leo pokazał wszystkim, jak jest naprawdę”.

Książka „Messi. Biografia”, okraszona barwionymi brzegami, ukazała się w serii SQN Originals i jest dostępna na www.labotiga.pl

Fot. Christopher Johnson/Wikimedia Commons; CC-BY-2.0