„Bo kiedy komentuje pan mecze w radiu, mój tata odzyskuje wzrok”

Zanim Dariusz Szpakowski stał się gwiazdą telewizji, pracował w Polskim Radiu. To właśnie jako sprawozdawca radiowy skomentował swój pierwszy mundial. W 1978 roku został wysłany do Argentyny i jak wspomina w książce „Wita państwa Dariusz Szpakowski”, otrzymał od przełożonych ogromny kredyt zaufania.

„Przed turniejem prezes Szczepański wezwał nas do swojego gabinetu i ostrzegł, że samoloty tak samo często latają do Argentyny, jak z niej wracają. A jednak zostaję do końca mistrzostw”.

Turniej, który kończy się dla reprezentacji Jacka Gmocha rozczarowaniem, dla Dariusza Szpakowskiego jest trampoliną do dziennikarskiej kariery na wielką skalę. To właśnie w Argentynie komentator zbiera pierwsze doświadczenia:

„Uczę się wszystkiego, co niesie ze sobą wielka piłkarska impreza: trudów funkcjonowania przez długi czas daleko od domu, wszystkich zawiłości technicznych związanych z transmisjami. Często jestem zdany tylko na siebie i muszę sobie poradzić”.

Dariusz Szpakowski radzi sobie na tyle dobrze, że po powrocie do kraju po raz pierwszy zdaje sobie sprawę z popularności, jaką może przynieść bycie znanym dziennikarzem sportowym. I jak wielką radość może dać ludziom jego komentarz. W autobiografii „Wita państwa Dariusz Szpakowski” przedstawia następującą scenę:

„Pewnego dnia podjeżdżam na stację benzynową moim fiatem 126p, popularnym maluchem. Paliwo to w tych dniach towar deficytowy, sprzedawany na kartki. Młody mężczyzna na CPN-ie mówi, że ich ode mnie nie weźmie.
– Dlaczego? – pytam ze zdumieniem.
– Bo kiedy komentuje pan mecze w radiu, mój tata odzyskuje wzrok”.

Fot. prywatne archiwum Dariusza Szpakowskiego

Książkę sportową Dariusza Szpakowskiego i Przemysława Rudzkiego „Wita państwa Dariusz Szpakowski” z autografami autorów w serii SQN Originals znajdziesz wyłącznie na www.labotiga.pl