Dlaczego Sebastian Świderski został legendą klubu z Kędzierzyna-Koźla? Zapytany o to przez Emila Kaczalskiego, autora książki „ZAKSA. Definicja mistrzostwa”, wskazuje na trzy główne powody wyboru właśnie tego zespołu w kluczowym momencie swojej kariery.
Fragment książki

„Zawsze byłem człowiekiem, który przywiązuje się do danego miejsca. Po opuszczeniu mojego miasta, Gorzowa Wielkopolskiego, i klubu, w którym się wychowałem i który mnie wypromował, wybrałem Kędzierzyn-Koźle. Miałem taki plan i marzenia, żeby później trafić do ligi włoskiej, a wtedy to było bardzo trudne, bardzo skomplikowane, bo przypominam, że jeszcze nie byliśmy w Unii Europejskiej, więc obostrzone dodatkowo politycznymi problemami wyjazdowymi.
Natomiast Kędzierzyn-Koźle to był prosty wybór. Wtedy dwie topowe drużyny – Częstochowa i Kędzierzyn – rywalizowały o miano najlepszej w naszym kraju; Gorzów, Sosnowiec swego czasu, później Jastrzębie i Bełchatów to były zespoły, które podgryzały. Wybór padł na Kędzierzyn z kilku względów. Pierwszy to trener Waldemar Wspaniały, który przeszedł z Gorzowa do Kędzierzyna i chciał mnie w tym klubie. Drugi to super atmosfera i koledzy z reprezentacji, najpierw młodzieżowej, a później seniorskiej, którzy mnie namawiali, bym przeszedł do tego klubu.
I trzeci: to, że klub zawsze walczył o najwyższe cele, mógł prezentować się w europejskich pucharach, walczyć z najsilniejszymi w Europie. A wisienkę na torcie stanowili fantastyczni kibice i fantastyczna atmosfera, jaka panowała na meczach, czy to ligowych, czy w europejskich pucharach. Całe to miasto żyło siatkówką, żyje i mam nadzieję, że będzie żyło”.
***
Kilka dni temu Emil Kaczalski osobiście przekazał książkę obecnemu prezesowi PZPS.