Dlaczego do transferu nie doszło? To w nowym wydaniu książki sportowej „Neymar. Magik z Brazylii” wyjaśnia Luca Caioli.
Fragment książki ![]()
Neymar gra dobrze i w trakcie sparingów dużo strzela, niektórzy mówią, że nawet dwadzieścia siedem goli. Wygląda na to, że zgrał się z drużyną i że jest zadowolony z pobytu w Madrycie.
„Wydawało mi się, że to sen, ale Real to rzeczywistość”, powie Neymar w wywiadzie dla ESPN w tamtym okresie. Chłopak jest wzruszony. Jakby nie było, poznał swoich idoli (Ronaldo zwanego Fenômeno, Zidane’a, Júlio Baptistę) i ponownie spotkał się z Robinho. W niedzielę 26 marca 2006 roku, zapraszają go na Santiago Bernabéu, żeby obejrzał mecz La Ligi: Real Madryt kontra Deportivo La Coruña. Z trybuny honorowej, siedząc nieco niżej niż prezes Realu, jest świadkiem zwycięstwa Los Blancos 4:0, po golach Héctora, Ronaldo, Sergio Ramosa i Júlio Baptisty.
Po meczu Júlio Gomes, korespondent w Hiszpanii brazylijskiej telewizji Bandeirantes, przeprowadza z nim wywiad i pyta, czy podobał mu się mecz. „Patrzeć, jak grają Zidane i Robinho… Jak mogłoby mi się nie podobać”, odpowiada z uśmiechem chłopak. I dodaje, że podoba mu się też miasto i że chciałby tu zostać. Wagner Ribeiro, jego agent, precyzuje, że „Neymar przyjechał poznać miasto Madryt, ponieważ jego ojciec może się przenieść do Europy, a on może grać w Hiszpanii, w Anglii albo we Włoszech. To tylko kwestia czasu. To wielki talent”. Co sądzi o tym wszystkim chłopak z Mogi? Śmieje się i tłumaczy: „Ja nic nie wiem, to tych dwóch [jego ojciec i Ribeiro] wie wszystko. Ja gram w piłkę”.
Kilka dni później Real podejmuje decyzję. Kontrakt jest sporządzony i obie strony go akceptują. Jest na pięć lat, zawiera premie, wpisowe szkolne dla niego i jego siostry i umowę o pracę dla jego ojca. Brakuje tylko podpisu matki. Nadine miała bilet, żeby lecieć do Hiszpanii z Juninho, ale zdecydowała się zostać w domu z Rafaelą. W Madrycie panuje przekonanie, że Brazylijczyk zadebiutuje w ostatnich meczach sezonu. Ktoś sugeruje, że nowy zawodnik kilka dni później weźmie udział w turnieju, w którym drużyna młodzieżowa Infantil A zagra z Barceloną. Ale Neymar nie pojawia się w składzie. Wraca do Brazylii. Co się stało?
Porozumienie z Realem nie zostało dopięte. Spekulacje dotyczące tego, co się wydarzyło, nie są zgodne. Ojciec Neymara mówi o „saudade”, po portugalsku „nostalgia”. Mówi, że Juninho każdego dnia był coraz bardziej smutny, że stracił swoją naturalną radość. Brakowało mu rodziny, domu, przyjaciół, szkoły, miasta, Santosu i ulubionych potraw. Podsumowując, według ojca wrócił do domu prowadzony przez serce, mimo że nie jest łatwo powiedzieć „nie” nowemu życiu i wielkim pieniądzom. Wielu krytykowało tę decyzję, traktowali go jak szaleńca, bo nie przyjął oferty jednego z najbardziej prestiżowych klubów w Europie, mówiono, że stracił życiową okazję, ale ojciec Neymara jest przekonany, że zrobił to, co najlepsze dla swojego syna. Bo, jak mówią, pieniądze szczęścia nie dają, a szczęście rodziny da Silva znajduje się w Santosie.
Nie jest dokładnie tak, jak mówi się w Madrycie. Najprawdopodobniej zgoda jest prawie przypieczętowana, kiedy to Wagner Ribeiro żąda sześćdziesięciu tysięcy za zamknięcie transferu. Osoby odpowiedzialne za klub zgadzają się. Nie jest to kwota niedorzeczna; można zapłacić. Ramón Martínez, sekretarz generalny klubu, zatwierdza inwestycję i prosi, aby transfer został dopięty w jak najkrótszym czasie. Ale zarząd odmawia. „Nie zamierzamy płacić ani euro więcej za czternastoletniego chłopaczka, który przyjeżdża z Brazylii z całą rodziną na barana”, mówi ktoś. Nie jest nam dane poznać tożsamości osoby, która wypowiedziała te słowa, ale jasne jest, że Carlos Martínez de Albornoz, dyrektor generalny i osoba mogąca podpisać porozumienie, nie weźmie na siebie odpowiedzialności za tak wielki wydatek.
***
Fragment pochodzi z nowego wydania książki Luki Caioliego „Neymar. Magik z Brazylii”, która w przedsprzedaży dostępna jest w księgarni sportowej na www.labotiga.pl
Fot. Alex Fau/Wikimedia Commons