Kimi Räikkönen uchodził za mruka. Nie lubił rozmawiać z dziennikarzami, co nie znaczy, że był sztywniakiem.

Kimi Räikkönen uchodził za mruka. Nie lubił rozmawiać z dziennikarzami, co nie znaczy, że był sztywniakiem.

Mikołaj Sokół w swoim kalendarzu na 2026 rok wspomniał, że „za publicznie przywdziewaną maską milczenia kryje się skory do dobrej zabawy wesołek”.

Fiński kierowca, który został ostatnim mistrzem świata F1 w barwach Scuderii, udowodnił to, kiedy stał się częścią obozem siostrzanej marki Alfa Romeo podczas konferencji prasowej, o której wspomniał Heikki Kulta w biografii „Icemana”:

„Na początku weekendu w Singapurze biegałem w tę i we w tę po rozpalonej słońcem drodze, załatwiając pilne sprawy zawodowe, gdy nagle naprzeciwko mnie pojawiła się znajoma postać w czerwonym stroju Maranello.

Rosato był zadowolony z tego, jak Räikkönen poradził sobie z trudną dla niego konferencją. Należący do grupy najważniejszych postaci w Ferrari Gino zachwycał się poczuciem humoru Kimiego i jego spontanicznymi odpowiedziami na konferencji prasowej. Kierowca opowiedział wtedy o swoim odejściu z Maranello i dołączeniu do Saubera.

Bystry działacz wiedział o mojej słabości do różnych zabaw retorycznych, dlatego pociągnął mnie za rękaw i powiedział, że Kimi przed mediami miał taką samą siłę rażenia i wzbudzał taki sam podziw, jak Muhammad Ali w Zairze w październiku 1974 przed sensacyjną walką o mistrzostwo świata Rumble in the Jungle przeciwko George’owi Foremanowi. Zarówno Alego, jak i Kimiego, dwóch starych mistrzów, okładano w mediach ciosami i radzono im, żeby się wycofali, ale obaj uparcie odpowiadali dziennikarzom podobnymi uderzeniami.

Użyjmy jednak jeszcze raz wehikułu czasu i wróćmy do tamte go czwartku, gdy Kimi przybrał na chwilę rolę Muhammada Alego z Formuły 1.

Na inaugurację weekendu w Singapurze FIA zorganizowała konferencję medialną Kimiego razem z Lewisem Hamiltonem, Kevinem Magnussenem i Brendonem Hartleyem. Fiński gwiazdor wykorzystał sytuację i większość pytań potraktował z humorem.

Na rozgrzewkę Tom Clarkson przypomniał, że według Kimiego to nie on podjął decyzję o opuszczeniu Ferrari, po czym zapytał, dlaczego w takim razie kierowca postanowił wrócić do Saubera.

– Why not? – odpowiedział pytaniem Kimi.

Clarkson ciągnął, że ściganie się to nadal ogromna pasja Fina, a ten płomień wciąż… Więcej nie zdążył powiedzieć, ponieważ Kimi natychmiast mu przerwał.

– Nie, w zasadzie nie. Robię to po prostu dlatego, żeby was, dziennikarzy, bolała głowa od zastanawiania się, czemu podpisałem tę umowę, a poza tym chcę tam spędzić nieszczęśliwie dwa lata.

– Okej, dzięki za twoją wypowiedź – skończył Clarkson.

– No worries – odparł Kim.

Potem przyszła kolej na pytania od nas, dziennikarzy. Dostałem mikrofon do ręki jako trzeci i skonfrontowałem kierowcę z jego własnymi słowami, mianowicie, że jeździ dalej tylko po to, aby wygrywać.

Heikki Kulta, ‘Turun Sanomat’:

– Kimi, skoro twierdziłeś, że tylko zwycięstwa cię interesują, to czy w Sauberze będziesz musiał zweryfikować swoje cele?

– Nie wiem, nie myślę… To znaczy: cel jest chyba cały czas taki sam. A czy jest możliwy do osiągnięcia? Kto wie. Zawsze można celować w najlepsze, co jest do zdobycia, i w najwyższe lokaty. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Po pytaniu Candry Kurni Harinanto z Indonezji Räikkönen i Hamilton zaczęli pogawędkę między sobą. Dziennikarka chciała się dowiedzieć, czy Kimi zastanawiał się już nad zakończeniem kariery w Sauberze.

– To bardzo prawdopodobne. Nie interesują mnie żadne liczby czy rekordy. To, co czuję, jest dla mnie najważniejsze. Tyle wystarczy. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Siedzący obok Hamilton zapytał, jak długo jeszcze potrwa jego kariera. Kimi odpowiedział, że nie ma pojęcia, ale przypomniał, że w międzyczasie był dwa lata na urlopie. Brytyjczyk z kolei chciał się dowiedzieć, ile sezonów Kimi będzie jeździć w Formule 1, jeśli doda się jeszcze dwa: czyżby już 16? Fin potwierdził oraz zaznaczył, że to przecież niezbyt dużo. Hamilton uznał, że przeciwnie, jego zdaniem Kimi ma prawdziwy powód do dumy.

– Zobaczymy. Mam nadzieję, że będę zdrowy, i tak dalej.

Edd Straw z ‘Autosport’ chciał się dowiedzieć, czy Formuła 1, mimo wieku, który kierowca już osiągnął, cały czas daje mu to coś, co sprawia, że wciąż chce się ścigać.

– O to właśnie chodzi: o ściganie się.

Hamilton dorzucił, że wartością dodaną są również rozmowy z mediami.

– Właśnie. To bez dwóch zdań najlepszy moment weekendu. Żartuję przecież. Tak na serio: zawsze mówiłem, że zakończę karierę, gdy poczuję, że to najlepsze rozwiązanie. Nie muszę komentować, jak się czuję, ale oczywiście wyścigi to właśnie to, co sprawia mi tutaj największą radość. To najważniejsza część weekendu, a ta reszta, całkowicie dla nas normalna, nie ma nic wspólnego z moją decyzją – doprecyzował Kimi”.

Kalendarz Mikołaja Sokoła na sezon 2026 Formuły 1 i książka sportowa „Kimi Raikkonen” są dostępne na www.labotiga.pl