Tylko ta myśl krążyła po mojej głowie. Muszę jednak przyznać, że zacząłem kwestionować jego mądrość.

Kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu 2000/2001 NBA Allen Iverson był na wylocie z Sixers. Ówczesny właściciel klubu z Filadelfii, Pat Croce, postanowił wymienić A.I. Gwiazdor 76ers miał trafić do Detroit Pistons, ale cały plan spalił na panewce z powodu centra, Matta Geigera, o którym Iverson wspomniał w swojej autobiografii „Niezrozumiany”:

„Latem 2000 roku, kilka tygodni po odpadnięciu z play-offów, spędzałem czas w Wirginii. Cieszyłem się wolnym. Pewnego dnia zadzwonił do mnie Pat Croce. Poczułem spory stres, gdy odbierałem, bo Pat nie dzwonił do mnie zbyt często.

– Bubba, przykro mi – stwierdził. – Wygląda na to, że pójdziesz w wymianie.

Zostanę wymieniony? Wymieniony. Do Detroit.

Zalała mnie fala emocji. Czułem się zupełnie jak wtedy, gdy opuściłem więzienie, dotarłem do domu i przy spotkaniu z rodziną nie musiałem już grać twardziela. Albo jak wtedy, gdy wchodziłem na scenę, by uścisnąć dłoń Davida Sterna po tym, jak zostałem wybrany z jedynką w drafcie, i nie mogłem powstrzymać szerokiego uśmiechu. Zawładnęły mną emocje, bardzo szczere, ale nie z tych pozytywnych. Byłem zszokowany i cholernie rozczarowany. Próbowałem przekonywać Pata:

– Ku**a, zmienię się! Ja pier***ę, mam tylko 25 lat. Daj mi jeszcze jedną szansę.

Powiedział jednak, że to już postanowione.

To słowo – wymieniony – bolało prawie tak jak piętnaście lat. Pozamiatane. Bez znaczenia, czy jest jakiś sensowny powód i co ja sam o tym myślę. Nie mogłem uwierzyć, że się na to zdecydowali, że coach Brown tak postanowił, a klub mu na to pozwolił. Wspomniałem słowa Nany:

– Nigdy nie podważaj woli Boga.

Tylko ta myśl krążyła po mojej głowie. Muszę jednak przyznać, że zacząłem kwestionować jego mądrość.

Nim zdołano cokolwiek ogłosić, nim sprawa trafiła do gazet czy do SportsCenter, Bóg jednak chyba jakoś zainterweniował. W wymianie miało brać udział ponad 20 graczy i trzy albo cztery zespoły. Jednym z tych zawodników był mój kolega z drużyny, Matt Geiger. Miał w swoim kontrakcie coś, co nazywa się »bonusem transferowym«: oznaczało to, że jeśli zostanie oddany do innego klubu, należy mu się podwyżka wynagrodzenia o 15 procent. Pistons nie chcieli brać na siebie takiego wydatku, więc poprosili go, by zrzekł się tego bonusu. Rok później, gdy wszystko wyszło na jaw, tak wyjaśniał swoją motywację:

– Pomyślałem, że mnie i Allenowi nie byłoby w Detroit zbyt dobrze.

Ku**a, piękna sprawa. Odmówił, co uratowało moje dupsko, bo całą wymianę szlag trafił. Teraz mogę to powiedzieć: Matt, dziękuję.

Do wymiany nie doszło, ale było blisko i to we mnie tkwiło. Postanowiłem mocniej angażować się w to, czego wymagał trener Brown. Co więcej, porozmawiałem z nim i powiedziałem, że chciałbym po raz pierwszy być kapitanem drużyny. Zgodził się”.

Ostatecznie Iverson trafił do Pistons w listopadzie 2008 roku z Denver Nuggets. Co się odwlecze, to nie uciecze.

Książka sportowa o NBA i koszykarzu „Allen Iverson. Niezrozumiany. Autobiografia” jest dostępna na www.labotiga.pl