Najbardziej poruszającym symbolem katalońskiej wspólnoty był Éric Abidal

Barcelona Pepa Guardioli była maszyną do wygrywania, ale również drużyną, która w chwilach próby potrafiła stać się rodziną. Najbardziej poruszającym symbolem katalońskiej wspólnoty był Éric Abidal – francuski obrońca, który w najtrudniejszym momencie swojego życia otrzymał od kolegów to, czego nie można kupić: solidarność, przyjaźń i miłość.

W marcu 2011 roku Blaugrana poinformowała, że u Abidala wykryto nowotwór wątroby. Wieść ta wstrząsnęła całym światem futbolu. W szatni Camp Nou wstrzymano oddech. Oto wojownik, który przez lata bronił barw Blaugrany, musiał stanąć przed najtrudniejszym i najważniejszym wyzwaniem – meczem o życie.

Abidal przeszedł operację, a jego walka stała się symbolem odporności i nadziei. Od tamtej pory piłkarze Barçy każdy mecz rozgrywali dla niego.

Carles Puyol, kapitan drużyny, przeżywał chorobę przyjaciela wyjątkowo głęboko. Tydzień przed finałem Ligi Mistrzów na Wembley powiedział Juanjo Brau, fizjoterapeucie:

– Przez pięć miesięcy miałem pogruchotane kolano, a Abidal się o mnie martwił. Jedyne, o czym myślałem, to: „Cholera! Koleś ma raka, a nie przestaje się mną przejmować”. Podzieliłem się swoim pomysłem z Juanjo Brau: „Nic nikomu nie mów, bo jestem bardzo przesądny, ale jeśli wygramy, puchar wzniesie Abi”.

Pod koniec maja 2011 roku Barcelona pokonała Manchester United sir Alexa Fergusona 3:1, a wkrótce potem wydarzyło się coś, co przeszło do historii futbolu. Carles Puyol, choć sam mógł wznieść trofeum, odsunął się i wezwał Érica Abidala. Francuz uniósł wzniósł uszaty puchar ku niebu. To był obraz wielkiego triumfu Barçy i zwycięstwa Abidala nad chorobą.

– To był bardzo piękny gest Puyola, gest, który go definiuje – wspomniał ówczesny prezydent Barcelony, Sandro Rosell.

Ale to nie był jedyny moment, w którym Abidal odgrywał w Barcelonie ważną rolę. Guardiola widział w nim nie tylko piłkarza o żelaznej dyscyplinie taktycznej, lecz także człowieka, który dawał drużynie równowagę. W pamiętnym finale Klubowych Mistrzostw Świata rozegranym 18 grudnia 2011 roku przeciwko Santosowi z Neymarem i Ganso w składzie, to właśnie on stworzył z Piqué i Puyolem mur nie do przejścia dla Brazylijczyków.

Historia Érica Abidala w Barcelonie Guardioli jest opowieścią o sile człowieka i drużyny, która potrafiła zjednoczyć się w obliczu najtrudniejszych chwil. Ekipa Pepa z Francuzem, który z powodzeniem wrócił na boisko, pozostawiła po dowód, że w piłkarskim świecie zdominowanym przez walkę o skład i trofea można zachować człowieczeństwo.

Tekst powstał w oparciu o książkę sportową „Kiedy staliśmy się legendą. FC Barcelona Pepa Guardioli”, która ukazała się w serii #SQNOriginals i jest dostępna na www.labotiga.pl

Wael Mogherbi/Wikimedia Commons/Wikimedia Commons/CC-BY-3.0