Polskie ślady na mistrzostwach świata. Piłkarze

Występy Polski podczas piłkarskich finałów mistrzostw świata są opowieścią na długi tekst. Nie zawsze Biało-Czerwoni występowali na Mundialach. Zdarzyły się sytuacje, gdy Polaków nie było na ważnej imprezie czterolecia. Jednak biało-czerwone ślady odnajdziemy nawet w „niepolskich” mundialach. Dzięki temu można było poczuć, że nasz kraj jest reprezentowany na światowym czempionacie.

Piłkarze z polskimi korzeniami

W tym tekście przeczytacie o piłkarzach. Na temat trenerów z polskimi korzeniami lub mającymi inne związki z naszym krajem możecie poczytać tutaj: KLIKNIJ TUTAJ

Więcej ciekawych historii z mistrzostw świata poznasz w książkach sportowych z oferty księgarni sportowej labotiga.pl

W historii finałów mistrzostw świata znajdziemy ponad czterdziestu zawodników, którzy grali dla zagranicznych reprezentacji, ale mieli polskie korzenie.

Zacznijmy od początku. Na Mundialu w 1934 roku zagrał Brazylijczyk Patesko, a właściwie Rodolfo Barteczko. Przyszły piłkarz urodził się w 1910 roku prawdopodobnie w Kurtybie, czyli mieście polskich emigrantów. W tej brazylijskiej miejscowości mieszka obecnie ok. 400 000 Polaków. W stolicy stanu Parana znajdują się m.in. Park Polskiego Imigranta im. Jana Pawła II, polskie biblioteki, polskie zespoły folklorystyczne czy Centrum Studiów Polonistycznych na Uniwersytecie Federalnym Stanu Paraná.

Sam Barteczko był synem polskiego emigranta oraz Niemki. Lewoskrzydłowy wystąpił w czterech meczach na Mundialach w 1934 i 1938 roku. Patesko nie zagrał w słynnym starciu Brazylii z Polską, które odbyło się w 1938 roku, jednak piłkarz wystąpił m.in. w spotkaniu o brązowy medal. Był to pierwszy Mundial, na którym Canarinhos zdobyli krążek MŚ.

Jednak Barteczko nie był pierwszym piłkarzem z polskimi korzeniami, który zdobył medal Mundialu. Fritz Szepan, Paul Zielinski i Stanislaus Kobierski z III Rzeszy również wystąpili podczas finałów mistrzostw świata 1934. Cała trójka zagrała na turnieju. Potomek Mazurów, Szepan, był nawet kapitanem niemieckiej kadry. Natomiast pochodzący z Poznania Kobierski zdobył jedną z bramek w starciu 1/8 finału z Belgią (5:2). III Rzesza zdobyła brązowy medal na włoskim Mundialu.

Na pierwszych mistrzów świata z polskimi korzeniami trzeba było czekać kolejne 16 lat. W Szwajcarii po złoto sięgnęła reprezentacja RFN, w której składzie znalazło się miejsce na trzech graczy mających związki z naszym krajem. Richard Herrmann urodził się w Katowicach. Jego bratanek Edward grał w Ruchu Chorzów. Z wielkim piłkarzem spotkał się tylko raz, gdy był dzieckiem. Ojciec Richarda pracował jako górnik w kopalni „Eminencja”. Słynny zawodnik przyjechał wraz z drużyną na mecz.

„Fußballgott” pochodził z Polski. Toni nomen omen Turek miał polskich rodziców. Bramkarski bohater z Berna urodził się w Duisburgu, dokąd przenieśli się jego rodzice. Przyszli na świat w pruskiej prowincji. Josef Turek pochodził z okolic Szamotuł. Z Wielkopolski pochodziła także matka Toniego, Rosalie.

Zmiennikiem Turka w kadrze RFN na MŚ 1954 był inny piłkarz polskiego pochodzenia. Przodkowie Heinricha „Heinza” Kwiatkowskiego urodzili się w Polsce. Wyemigrowali oni jednak do Niemiec.

W ekipie Francji też można było poczuć ducha polskości. W ekipie „Trójkolorowych” znaleźli się m.in. Raymond Kopa (Kopaczewski), Guillaume Bieganski, Leon Glovacki czy Jean César Ruminski.

W latach 30. XX wieku oraz po II wojnie światowej mnóstwo ludzi ze wschodniej części Europy wyemigrowało na zachód, m.in. do Francji. Byli oni zatrudniani w fabrykach czy kopalniach.

Za chlebem wyjechał m.in. dziadek Raymonda Kopy. W domu Kopaszewskich rozmawiano po polsku. Mimo tego czołowy ofensywny piłkarz w historii Francji nie mówił najlepiej w języku Mickiewicza. Gracz nie zapomniał o ojczyźnie swoich przodków, jednak też nie eksponował zbytnio tego tematu. Trudno się dziwić, skoro był Francuzem, a z Polską łączyła go „tylko i aż” przeszłość rodzinna, a nie miejsce zamieszkania.

Na kolejnego „polskiego” przedstawiciela w finale MŚ należało czekać do 1974 roku. Wówczas Rudolf Józef Król, a właściwie Ruud Krol, był ważną postacią wicemistrzów świata Holendrów. Polska krew płynęła w nim ze względu na przodków ze strony ojca. Podczas II wojny światowej Król senior chronił i ratował Żydów przez Niemcami w Holandii.

W 1982 i 1986 roku srebro Mundialu wywalczył Pierre Michael Littbarski, którego pradziadek pochodził z Warszawy. W 1990 roku Niemiec zdobył złoto MŚ. Littbarski nie mówił otwarcie o swoich polskich korzeniach.

W 2002 roku po wicemistrzostwo sięgnął m.in. Michael Ballack. Nie do końca znanym faktem z jego kariery jest to, że pomocnik jest trochę „nasz”. Stefan Majewski powiedział, że niemiecki zawodnik w rozmowie z nim przyznał się do polskiego pochodzenia. Babcia Ballacka czuła się Polką i bardzo dobrze mówiła po polsku. Zawodnik urodził się tuż za polską granicą, po niemieckiej stronie Nysy Łużyckiej, w miejscowości Görlitz. Odległość między tym miastem a Zgorzelcem wynosi zaledwie 3 kilometry. Co ciekawe, w składzie Niemiec na Mundiale w Korei i Japonii znalazł się inny pomocnik urodzony w Görlitz, Jens Jeremies. Jednak ten zawodnik nie ma żadnych związków z Polską.

W 2014 roku złoty medal MŚ wywalczyli zdobywcy brązowego krążka MŚ 2006, czyli Miroslav Klose oraz Lukas Podolski. Pierwszy z nich urodził się w Opolu, a drugi w Gliwicach. Ojciec Miroslava Klose – Józef – był piłkarzem m.in. miejscowej Odry, a matka Barbara Jeż wystąpiła 45 razy w reprezentacji Polski w piłce ręcznej. Sam „Miro” mówi w języku polskim, jego żona pochodzi z Polski, lecz przez lata bliższe związki z krajem urodzenia miał Lukas Podolski.

Wielu śmiało się z jego obietnicy, że przejdzie do Górnika Zabrze. 130-krotny reprezentant Niemiec nie dość, że był graczem „Trójkolorowych”, to został właścicielem klubu. „Poldi” tak jak Klose miał ojca piłkarza. Waldemar Podolski przywdziewał barwy m.in. ROW-u Rybnik i Szombierek Bytom. Natomiast żona Lukasa Podolskiego urodziła się w Legnicy.

W 2022 roku po mistrzostwo sięgnęli Juan Foyth oraz Paulo Dybala. Nazwisko pradziadków obrońcy brzmiało Fojt. Zmieniono je, gdy rodzina przybyła do Argentyny. Pradziadkowie Bartłomiej i Pelagia Golowka pochodzą ze wsi Malice, niedaleko Lublina. Państwo Golowka zajmowało się rolnictwem. Ojciec piłkarza, Ariel, ma polskie obywatelstwo.

Bogusław Dybała wyemigrował z Polski do Argentyny z obawy przed wybuchem II wojny światowej. Tak jak państwo Fojtowie zmienił nazwisko, usuwając literę ł. Najmłodszy syn jego córki urodził się w Laguna Larga jako Paulo Dybala. Jednak słynny zawodnik nie mówi po polsku ani nie czuje specjalnej więzi z ojczyzną dziadka.

Z innych słynnych zawodników występujących w finałach mistrzostw świata, którzy mają polskie korzenie, wskazać można takie gwiazdy, jak: Ladislao Mazurkiewicz, Peter Schmeichel, Filipe Luis Kasmirski, Leon Goretzka czy Jamal Musiala.

Boniek z Hondurasu

W kadrach na mistrzostwa świata w 2010 i 2014 roku widniało imię… Boniek. To nie żart. Nie chodzi oczywiście o Zbigniewa Bońka, lecz Oscara Bońka Garcíę Ramíreza, czyli ówczesnego reprezentanta Hondurasu.

Skąd pomysł na tak nietypowe imię? W wywiadzie dla WP Sportowych Faktów wyznał, że jego ojciec był zafascynowany dwoma piłkarzami oraz znakomitym Brazylijczykiem Jairzinho. García chciał, aby jego syn był nazwany na cześć któregoś z tych wielkich zawodników. Wybór dał żonie. Ana Maria Ramírez z dwóch względów wolała, aby jej potomek miał na imię Boniek.

Po pierwsze, ponieważ jest łatwiejsze do wymówienia. Po drugie, pani Ramírez jako wielbicielka futbolu ceniła sobie klasę polskiego gracza. Co ciekawe, matka piłkarza mówi do niego… Zbigniew. Honduranin nigdy nie spotkał na żywo legendy Juventusu F.C. Mimo to więź ze słynnym byłym piłkarzem pozostała bardzo silna. Synowie Oscara Bońka Garcíi Ramíreza nazywają się: Jose Boniek oraz Jaden Boniek.

Zagraniczni Ekstraklasowicze

Dziesięciu zagranicznych piłkarzy w historii z Ekstraklasy było w mundialowych kadrach. W tym gronie są:

  • Bojan Isailović (Serbia, Zagłębie Lubin, MŚ 2010)
  • Andraż Kirm (Słowenia, Wisła Kraków, MŚ 2010)
  • Jan Mucha (Słowacja, Legia Warszawa, MŚ 2010)
  • Osman Chavez (Honduras, Wisła Kraków, MŚ 2014)
  • Filip Mladenović (Serbia, Legia Warszawa, MŚ 2022)
  • Amir Al-Ammari (Irak, Cracovia, MŚ 2026)
  • Hussein Ali (Irak, Pogoń Szczecin, MŚ 2026)
  • Samed Baždar (Bośnia i Hercegowina, Jagiellonia Białystok, MŚ 2026)
  • Steve Kapuadi (Demokratyczna Republika Konga, Widzew Łódź, MŚ 2026)
  • Alex Paulsen (Nowa Zelandia, Lechia Gdańsk, MŚ 2026)

Na mundialu zagrało ośmiu graczy z tej listy (Kirm, Mucha, Chavez, Mladenović, Al-Ammari, Ali, Baždar oraz Kapuadi). Jedynym graczem, który wystąpił w fazie pucharowej, był Mucha. W 2010 roku jego Słowacja w meczu 1/8 finału przegrała z faworyzowaną Holandią 1:2. Natomiast jedynym graczem z asystą jest Amir Al-Ammari. Urodzony w Szwecji piłkarz reprezentujący Irak zanotował decydujące podanie w starciu z Norwegią.

Extra – „bitwa o Santiago” z polskim akcentem

W 1962 roku rozegrano najbardziej hańbiący mecz w historii Mundialu. W pojedynku Włochów z Chilijczykami odnotowano wiele fauli. Pokłosiem konfliktu między obiema ekipami były bardzo krytyczne artykuły włoskich dziennikarzy przed finałami mistrzostw świata w Chile, w których krytykowano komunikację w kraju czy sytuację po trzęsieniu ziemi. Efekty starcia? Złamany nos, ciosy bokserskie, kopnięcia rywali, zawodnicy schodzący pod eskortą policji.

To wszystko na oczach kibiców i sędziów. Arbitrem liniowym w tym spotkaniu był Leo Goldstein, polski Żyd. Ten amerykańsko-izraelski sędzia urodził się w niemieckim wówczas Bytomiu, jednak dorastał w Polsce. Podczas II wojny światowej został wyciągnięty z kolejki do komory gazowej w Auschwitz-Birkenau. Były piłkarz, wówczas strażnik obozu, rozpoznał Goldsteina. Żyd został poproszony, aby sędziował spotkania w Auschwitz. Po wojnie wyjechał za „Wielką Wodę”, gdzie kontynuował karierę sędziowską.

Mario David z reprezentacji Włoch kopał rywala na oczach Goldsteina. Ogółem w spotkaniu z boiska wyleciało dwóch zawodników z Italii – wspomniany David oraz Giorgio Ferrini. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla gospodarzy.

Więcej ciekawych historii z mistrzostw świata poznasz w książkach sportowych z oferty księgarni sportowej labotiga.pl. W tej księgarni znajdziesz m.in. nową pozycję cenionego autora Jonathana Wilsona Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata. Anglik opisał m.in. mecz Chile – Włochy oraz losy Goldsteina. Nic tylko kupić i delektować się lekturą.

Autor tekstu: Kacper Śliz